Powrót do strony
Publicystyka:
Na horyzoncie nadziei
Na horyzoncie nadziei i
pobożnych życzeń tuż, tuż już są, już prawie mamy je w ręku te obiecane
miliardy. Wszyscy dookoła zacierają ręce. Patrzą w ich stronę z nadzieją w
oczach biedne samorządy, zrujnowana służba zdrowia, zakłady pracy te duże i te
małe, restauratorzy, którzy rozdają dzisiaj darmowe posiłki.
Ale, ale szykują się do
skoku także organizacje pozarządowe. I wcale nie chodzi o te lokalne, które
działają na rzecz swoich środowisk jak mrówki robotnice. Odezwały się te
wielkie, ogromne, które zrzeszają po kilkaset mniejszych. Odezwały się bo muszą
opłacić wynajem lokali, wypłacić pensje, odroczyć składki itp. Lista życzeń jest
bardzo długa.
Nadszedł chyba czas, żeby
ci potentaci byli w końcu nazywani tylko i wyłącznie trzecim sektorem gospodarki
i tak byli traktowani. Pozostali pracujący jak mrówki robotnice to prawdziwe
organizacje pozarządowe. Moim zdaniem na dzień dzisiejszy jedni z drugimi nie
mają już nic wspólnego.
A ja mam tylko jedno
skromne życzenie. A właściwie dwa.
Pierwsze: żeby lokalni
szubrawcy przestali przeszkadzać tym prawdziwym co maja misję i nazywają się
organizacjami pozarządowymi.
Drugie: żeby „góra” od
czasu do czasu rzuciła im pod nogi skromne „dziękuję”.
To tyle, a może aż tyle…
© Mirka
Widurek
Draganowa,19 marca 2020r.
Powrót do strony Publicystyka:

|